Wtedy Kaczyński dostał "plaskacza". Dziennikarz: Ujawnił się roszczeniowy Zełenski

Dodano:
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski Źródło: PAP/EPA / SERGEY DOLZHENKO
Dziennikarz Zbigniew Parafianowicz stwierdza, że w pewnym momencie Jarosław Kaczyński dostał od Wołodymyra Zełenskiego "plaskacza".

W rozmowie z Polsat News dziennikarz Wirtualnej Polski i autor książki "Kłopot z Zełenskim" Zbigniew Parafianowicz przypomniał sytuację z początku wojny, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński zaproponował wprowadzenie wojsk pokojowych do Ukrainy. W marcu 2022 r. Kaczyński przedstawił pomysł wprowadzenie misji pokojowej NATO na Ukrainie. – Potrzebna jest misja pokojowa NATO lub szerszego układu międzynarodowego, która będzie w stanie także się obronić i która będzie działała na terenie Ukrainy – mówił wówczas.

– Wtedy Zełenski udzielił wywiadu rosyjskiej prasie niezależnej, w której mocno asertywnie zakomunikował: "To nie wy będziecie decydować, co tutaj na Ukrainę będzie wprowadzane, jakie wojska". I to była sytuacja, w której Polska była lobbystą przekazywania ciężkiego sprzętu na Ukrainę. Mimo tego Zełenski podbił tę stawkę, zaryzykował "usztywnienie się" ze strony Kaczyńskiego i Polski. To Kaczyński decydował czy te czołgi, MiGi poleciały, a mimo wszystko Zełenski wszedł w zwarcie z decydentem – podkreślił.

"Prawdziwy, roszczeniowy Zełenski"

Zauważył, że ruch Zełenskiego był "niesmaczny" i "niewłaściwy", ponieważ prezes PiS zaproponował pomysł korzystny dla Ukrainy. – To był wtedy głośny temat zamknięcia nieba nad Ukrainą. No i dostał "plaskacza". Wtedy ujawnił się właśnie ten prawdziwy Zełenski, eskalacyjny, roszczeniowy, spłoszony – mówił Parafianowicz.

Według dziennikarza, zmieniającą się postawę Wołodymyra Zełenskiego widać zwłaszcza w sytuacji dot. nadania jednej z jednostek wojskowych imienia "bohaterów UPA". – Z turborealistycznego polityka stał się mocno sfochowanym graczem, którego niektórzy z moich rozmówców porównują do Grety Thunberg w takim codziennym obejściu. Natomiast na jego współpracownikach już to zrobiło wrażenie. Dlatego szef kancelarii prezydenta Ukrainy, generał Kyryło Budanow, był w Warszawie. Rozumiał, że Kijów przegrzał i ta decyzja szkodzi relacjom polsko-ukraińskim – podkreślił Zbigniewa Parafianowicz w Polsat News.

Źródło: polsatnews.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...